Copywriter płakał jak pisał, klient patrzył w drugą stronę gdy akceptował, a w drukarni nikt nie spojrzał na to, co drukuje. Nikt, ale to nikt (!) nie zauważył, że na billboardzie znajduje się literówka?!

Jak to się stało? Mówili, udostępniali, lajkowali i dalej się dziwili. Mało kto jednak wpadł na to, że to może być kampania. A właśnie tak to było.

W rzeczywistości była to seria billboardów umieszczonych na ulicy Puławskiej w Warszawie. Na każdym z nich znajdowała się inna wariacja słowa „Apple” – pokazując dopiero na ostatnim z nich poprawną nazwę.  I tak właśnie Media Markt strollował co poniektórych z nas. @Media Markt – chapeau bas!

2screenshot