Zapewne większość z was marzy o tym, aby pracować dla dużych i globalnych klientów, którzy swoje komórki biznesowe mają rozsiane po całym świecie. Bardzo często zdarza się, że w takich firmach, poszczególne części procesu (tj. kreacja, strategia i egzekucja) tworzone są przez zespoły, które znajdują się w innych krajach lub na innych kontynentach. Jest to bardzo trudna sytuacja dla Project Managera, która niesie za sobą wiele ryzyka. Jak więc sobie z taką sytuacją radzić?

 

Katey "Inperfect world"

Katey „Inperfect world”

Aby efektywnie pracować w multikulturowym środowisku trzeba poznać ludzi oraz ich kulturę – należy być otwartym na nowe doświadczenia, nie można generalizować, trzeba być wolnym od stereotypów i nie wolno skreślać ludzi na samym początku współpracy. 

Praca w takim środowisku może być wspaniałą okazją do zawarcia nowych znajomości, poznania innej kultury oraz na wyrobienia sobie kontaktów za granicą (bo przecież nigdy nie wiesz gdzie wylądujesz w przyszłości). Na pewno taka sytuacja ma wiele plusów i wiele minusów, jednak to od Ciebie zależy czy i jak będziesz w stanie wykorzystać te różnice kulturowe.

Dziś chciałbym podzielić się swoimi dotychczasowymi doświadczeniami (pół żartem, pół serio), jeśli chodzi o pracę w multikulturowym środowisku. Miałem szansę współpracować z ludźmi z wielu krajów i sądzę, że moje doświadczenie może być również pomocne dla was podczas prowadzenia projektów.

Proszę też po moim artykule nie uprzedzać się do danych nacji, czasami znajdują się wyjątki od poniżej wymienionych reguł. Wszystkie punkty powstały bazując na współpracy z różnymi podmiotami w branży reklamowej, więc mogą się różnić od doświadczeń ludzi z innych branż.

Wielka Brytania

Ze względu na specyfikę rynku, nie licz na zbyt wielkie zaangażowanie ze strony Brytyjczyków podczas prowadzenia projektu. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii pracuje ok. 1,4 miliona freelancerów. Każdy z nich wcześniej współpracował z innymi agencjami, gdzie kształtował wzorce swoich zachowań i działań, które nie zawsze wpasowują się w ramy standardów nowej organizacji. Freelancerzy Ci, zatrudniani są często, aby poprowadzić jeden projekt, przez co w większości przypadków nie angażują się na tyle, aby wnieść jakąkolwiek wartość dodaną do twojej organizacji – ich zadaniem jest skończenie projektu, tyle. Jedyne, czego możesz się spodziewać to to, że po zakończeniu projektu, będziesz musiał wdrażać w proces nowego kolegę / koleżankę z Wysp.

Francja

Jeśli nie poznałeś Francuzów w pracy, to nie wiesz co to prawdziwe lenistwo. Francuzi często spóźniają się ze swoją pracą, przesuwają terminy i spędzają wiele godzin poza biurem (na urlopach, na lunchu, przerwach – gdziekolwiek, byleby z dala od pracy). Po lunchach z kolei, bardzo trudno jest się z nimi dogadać, gdyż picie wina podczas posiłku jest tam standardem, nie wspominając o wyśmienitych umiejętnościach językowych, wokół których krążą już legendy. O dziwo, wiele osób, które współpracowało z Francuzami ma bardzo podobne wrażenie, szczerze mówiąc myślałem, że to tylko ja trafiłem na taki felerny przypadek.

Włochy

Tutaj sprawa ma się podobnie jak z Francuzami. Włosi jednak zamiast na wino wybierają się częściej na kawę. Nieraz słyszałem opowieści kiedy  to deadline był blisko, a Włosi zamiast dokończyć swoją prace udawali się na siestę.

Indie

Krążą plotki, że jeśli zdobędziesz zaufanie Hindusa, ten pójdzie za Tobą w ogień. Niestety ze względu na różnice geograficzne, trudno jest wypracować taką relacje z mieszkańcami Indii. Jedyne co dostaniesz to praca kiepskiej jakości, częste siedzenie po nocach i sprawdzanie wykonanej przez nich pracy. Poza zszarganymi nerwami i nieprzespanymi nocami, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, np. :

– w New Dheli mieszka tyle osób, że władze zmuszane są do wyłączania światła w poszczególnych regionach miasta, gdyż inaczej nie starczyłoby energii dla wszystkich,

– w Indiach jest tak dużo dialektów, że Hindusi co drugie słowo mówią po angielsku.

Stany Zjednoczone

Stany tak często uczestniczą w wojnach, że większość osób pracujących w wielkich korporacjach to byli wojskowi. Z ich strony możesz spodziewać wysokich wymagań oraz rygoru, który będzie panował w twoim projekcie. Ludzie ze Stanów lubią konkretnych współpracowników, którzy znają się na rzeczy. Dlatego właśnie na spotkania z takimi ludźmi zawsze warto być przygotowanym, aby nie dać się zaskoczyć. Zaletą takiej współpracy są różnice czasowe – jeśli poprosisz o jakaś pilną rzecz do zrobienia, będą w stanie wam to dostarczyć na „jutro rano”.

Emiraty Arabskie

Właśnie w Dubaju sporo firm ma swoje filie, skąd zarządzają biznesem na cały Bliski Wschód. Co jednak jest najdziwniejsze? To, że w tak zróżnicowanym kulturowo środowisku, trudno jest znaleźć kogoś, kto mówi po arabsku. Możesz więc liczyć się z opóźnieniem w dostarczeniu feedbacku. Należy też pamiętać, że tydzień w ZEA rozpoczyna się w niedziele a kończy w czwartek – nie planuj więc ważnych rzeczy na piątek.

Miałem okazję współpracować z ludźmi z kilku innych krajów, jednak dziś ich oszczędzę.

A jakie są wasze doświadczenia jeśli chodzi o współpracę biznesową w multikulturalnym środowisku? Jakie widzicie plusy i minusy takiego rozwiązania?

Zapraszam do dyskusji!